Kosmetyki

Ciało- Body - jak o nie zadbać w domowym zaciszu


Lato, lato, lato  wszędzie, oszalało zwariowało moje serce ,  chciałoby się zaśpiewać z Formacją Nieżywych Schabuff, niestety ostatnio naszej pogodzie ostatnio bliżej do Grzegorza Turnaua, że"  na Brackiej w Krakowie pada deszcz ". Pozostaje nam mieć nadzieję ,że ciepła wiosna i upalne lato w końcu nieco spóźnione, ale jednak do nas zawita, dlatego dopóki jeszcze mamy chwilę czasu,żeby zadbać o dobrą kondycję naszej skóry, zróbmy to.

Niestety krótkie spódniczki, spodenki, kostiumy kąpielowe odsłaniają często to co skutecznie udawało nam się zatuszować w okresie zimowym.  Lato, wakacje to czas kiedy zrzucamy legginsy, jeansy i chcemy czuć się pięknie i kobieco. Co robić żeby czuć się latem komfortowo, no cóż oprócz kilkunastu procent kobiet, które takiego problemu nie mają, cała reszta niestety go ma, oczywiście mowa o CELLULICIE potocznie zwanym skórką pomarańczową. 

 Zmaga się z nim około 85% kobiet ...Jest zmorą zarówno kobiet szczupłych, jak i tych zmagających się z nadmiernymi kilogramami. Nie chcę Wam robić wykładu co go powoduje, bo to szeroki wachlarz od złej diety, przez brak ruchu, aż do zaburzeń hormonalnych, a często to również uwarunkowania genetyczne.
          W walce z Cellulitem tak naprawdę obowiązują 3 najważniejsze zasady
           * dieta ( z uwzględnieniem minimum 2 l wody dziennie)
           * ruch ( każda forma jest dobra, byleby była, oczywiście jest szereg specjalistycznych ćwiczeń
                         które skupiają się na konkretnych partiach ciała)
          * prawidłowa pielęgnacja ciała

          Ja chcę się skupić na ostatnim punkcie i przedstawić Wam mój sposób radzenia sobie z nim .


 Przedstawię Wam kilka kosmetyków ( od razu zaznaczam nie jest to post sponsorowany, wszystkie kosmetyki zostały zakupione przeze mnie ). Oczywiście to nie musza być dokładnie te same kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale ja wybrałam i testuję w tej chwili, akurat takie. Muszę niestety  uświadomić Wam, że to jest proces długotrwały i cudów, jakie obiecują nam producenci kosmetyków że w 14 dni uporamy się z cellulitem, albo stracimy w obwodach po 2, lub więcej centymetrów nie oczekujmy, ale zawsze lepiej jest zacząć niż nie robić nic, wmawiając sobie...eeeee to i tak już nic nie pomoże. Najważniejsza jest tutaj jednak regularność, ja robię te wszystkie czynności wieczorem , oglądając TV, albo czytając książkę ( tu trudniej bo można ja trochę pobrudzić, a ja brudnych książek nie lubię;). Cały rytuał zaczynam od prysznica, bardzo dobrze jest  zmieniać temperaturę wody od ciepłej do zimnej,i tak naprzemiennie  kończąc prysznic zimną wodą, pamiętajmy gorąca woda nie służy naszej skórze. Podczas prysznica używam Lodowego cukrowego scrubu do ciała wzmacniająco-ujędrniającego firmy Natura Siberica . Ma za zadanie ujędrnić i wyrównać koloryt naszej skóry, a w jego skład wchodzi dziki krwawnik, organiczna wiązówka błotna, arnika górska i jodła syberyjska. O moim wyborze zdecydowało również to że produkt nie zawiera : parabenów, PEG, silokonu, syntetycznych barwników, syntetycznych zapachów, glikoli, olei mineralnych. Prawda że fajny skład, no może cena nie jest zbyt fajna, ale coś za coś. Ja produkty tej firmy wypatrzyłam w Super-Farm, ale firma ma swoją stronę w internecie http://www.siberica.com.pl/pl/ , gdzie ceny są dużo niższe. Scrub jest bardzo przyjemny w użyciu :) 



Po zmyciu  i delikatnym osuszeniu , nakładam na ciało maskę o takim samym działaniu czyli wzmacniająco ujędrniającym tej samej firmy , czyli Natura Siberica . W skład maski wchodzi : ekstrakt z amarantusa, naturalne morskie błoto, ekstrakt z dzikiego jałowca, miód. Układamy się wygodnie na ręczniku i smarujemy nim, wybrane partie ciała, ja używam go na uda, brzuch i ramiona. teraz relaksujemy się i leżymy tak sobie około 20 minut, po czym zmywamy go letnią wodą ( bardzo łatwo się usuwa). Teraz pora na moje narzędzie "tortur) chociaż  ja akurat bardzo je lubię do wyboru mamy dwa, bardzo prostą rękawicę do masażu z metalowymi kulkami firmy (Tchibo- koszt około 30 zł) i bańkę chińską. Ja używam ich naprzemiennie, jeden dzień masażer, drugi to bańka. O ile masażer możemy używać nawet na sucho, chociaż ja preferuję oliwkę, lub balsam, o tyle w przypadku bańki musi to być coś naprawdę tłustego najlepiej oliwka. Ja robię to na bazie kupionego w sklepie Rossmann ujędrniającego olejku do ciała firmy Kneipp . Składniki aktywne to olejek z pestek winogron i owoców drzewa sandałowego, ale spokojnie może to być nawet zwykła oliwka dla dzieci. 
          Smarujemy nią skórę, masażer zakładamy na rękę  i zaczynamy masować okrężnymi ruchami , pamiętając że zawsze zaczynamy od kolana i masujemy miejsce koło miejsca przesuwając masażer do góry. Tak samo czynimy jeśli chodzi o bańkę, tyle że bańkę przesuwamy w linii prostej  (WAŻNE jeśli bańka jest dość sztywna wcześniej na chwilę moczymy ją w mocno ciepłej wodzie ), przysysamy ją nad kolanem i przesuwamy do góry, odczepiamy i powtarzamy. 



  To moje narzędzia " tortur" jak widać na zdjęciach, są już w znacznym stopniu zużyte ;). Muszę niestety przyznać że nie jest to zabieg całkowicie bezbolesny, ale uwierzcie, że po jakimś czasie prawie nic a nic nie boli. Jak długo trwa cała ta operacja, około kilku minut, ja robię to do momentu, aż rozboli mnie ręka ;). To samo powtarzam na brzuchu i ramionach. Skóra staje się zaczerwieniona, poprawia się ukrwienie , to idealny moment, aby teraz nałożyć preparat antycellulitowy, ja ostatnio używałam Slim Extreme 4D firmy Eveline, jest bardzo przystępny jeśli chodzi o cenę. Teraz testuję na sobie produkt mojej ulubionej firmy ELANCYL , tyle że ja postawiłam teraz na produkt nie tyle antycellulitowy, co przeciw wiotczeniu skóry ( niestety metryki nie oszukam ) . Jak zapewnia producent, albo raczej reklamuje ;) Wyszczupla, modeluje, wygładza nierówności.
ponieważ dopiero zaczęłam go używać nie mogę się do tego odnieść, natomiast produkty antycellulitowe tej firmy faktycznie, przynajmniej optycznie niwelują cellulit, skóra po użyciu jest bardziej gładka i napięta... tylko ta cena :(. Ja postanowiłam przed urlopem jednak troszkę zainwestować w kosmetyki, bo uwielbiam plażę i słońce i chcę się tym cieszyć bez gorączkowego zakładania na siebie parea. Efekt już za 2 tygodnie...ocenicie sami, bo mam zamiar pomęczyć Was fotorelacją po powrocie.





    A to mój cały wakacyjny niezbędnik :)





 Dziewczyny, jeśli coś pominęłam, albo napisałam mało precyzyjnie, ( wybaczcie to m,oj pierwszy taki post) to śmiało pytajcie, odpowiem na każde pytanie. No i bardzo proszę o kciuki za słońce, dużo słońca, zrewanżuję się zdjęciami i wakacyjnymi stylizacjami. No to oby do urlopu :)



                                               Lodowy scrub do ciała - Natura Siberica
                                               Maska do ciała             - Natura Siberica
                                               Olejek do ciała             - Kneipp
                                               Arganowy olejek          - Eveline
                                               Slim Desing                 - Elancyl
                                               Masażer                       - Tchibo
                                               Bańka                           - Apteka

CONVERSATION

5 komentarze:

  1. też mam masazer z tchibo i bardzo sobe go chwalę!.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój już ledwo zipie muszę się rozejrzeć za nowym 😉

      Usuń
  2. Ja tez mam jest super😊 fajny artykuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewa...chociaż zainteresowanie tematem dość nikłe ;)

      Usuń